Niewybaczalne błędy w snowboardingu

Niewybaczalne błędy jakie możemy popełnić przed, w trakcie i po jeździe na snowboardzie, czyli zapobiegamy i uczymy się na cudzych błędach.

1. Nienasmarowana deska

My, kobiety, poświęcamy codziennie czas nakładając, wklepując, wsmarowując wszelakie kremy, bazy, podkłady, fluidy, różnego rodzaju serum i balsamy w nasze ciała. Można liczyć w litrach na miesiąc! 

A za to,  jak często zapominajmy o naszych ukochanych deskach!

One również są piękne i wymagają pielęgnacji. My. Latem krem z filtrami, zimą krem ochronny, tak? Tak. Tak samo z deskami. Niskie temperatury – inny smar, dodatnie – inny.  Ślizg deski, tak jak nasza cera, ma strukturę porowatą. Odpowiednio nasmarowany nie traci swoich właściwości i nie wysusza się, dzięki czemu zapewniamy mu dłuższą żywotność. 

Deski uwielbiają smary na gorąco, cyklinowanie, głaskanie szczotkami i polerowanie. Jeśli nie macie swoich przyrządów – do serwisów marsz ! Koszt smarowania deski w serwisie to ok. 15-45 zł w zależności od smaru i techniki smarowania.

*Pamiętajcie ! Deska przed smarowaniem powinna być sucha i najkorzystniej powinna mieć temperaturę pokojową.

SERWIS SPRZĘTU JEST DLA DESKI JAK DLA NAS WIZYTA W SPA!

2. Brak rozgrzewki

Ekscytacja tym, że lada moment będziemy ciskać na desce często przyćmiewa ważną do wykonania rozgrzewkę ciała…

Brak odpowiedniej rozgrzewki może skończyć się dla nas naciągnięciem mięśni bądź innymi poważnymi kontuzjami.

Ponad to szybciej się zmęczymy i przestaniemy koncentrować się na technice, co poskutkuje wieloma błędami.

WYJĄTEK : Jeśli zapomnisz karnetu z pokoju i musisz po niego lecieć pół kilometra, kiedy wszyscy na Ciebie czekają – to rozgrzewkę masz odhaczoną.

A WIĘC RUCH RUCH RUCH, tylko żeby się za mocno nie spocić!

3. Jazda w kasku!

Ile razy Wam to tłuczono do głowy? Ano własnie. Tłuczenie. O to tutaj chodzi. Uprawiając sport ekstremalny trzeba mieć głowę na karku, a na niej kask! Inaczej skończy się to tłuczenie bardzo źle, a nasza zajawka bardzo szybko.
Wiemy, że to już wszystko doskonale wiecie oraz wiemy o co tak naprawdę z tą całą kaskową aferą chodzi – o wygląd. Przez te wszystkie lata nigdy nie spotkałyśmy się z pogardą i wyśmiewaniem przez to, że miałyśmy kask na głowie. Dziwne? Nie! Ponieważ jazda w nim to nie jest obciach, a przejaw rozsądku i odpowiedzialności. A żeby zachęcić Was jeszcze bardziej, firmy tworzą teraz takie cudeńka, że śnimy o nich po nocach! Oh!

ZAKŁADAJCIE KASKI nie tylko na parczek czy stok, ale nawet jak zjeżdżacie te 20 m, by oddać karnet, to własnie wtedy czujemy rozluźnienie i najczęściej padamy ofiarą wypadku.

4. Słuchanie muzyki 

Najlepsze kawałki na słuchawkach sprawiają, że jazda jest jeszcze lepsza, ale bardzo niebezpieczna.

Nawet, jeśli my jeździmy bardzo dobrze, w każdej chwili może wpaść w nas jakiś narciarz, który przyjechał z Grażyną na urlop. Zapewne będzie krzyczał „Uwaga!” bądź niecenzuralne słowa mające uchronić przed katastrofą. A jedyne co usłyszysz to solówkę gitarową The Darkness i możliwe, że wylądujecie razem w kolejce na rentgen. Zapewne Grażyna będzie cały ten czas sapać, że „ci snołbordziści jeżdżą jak szaleni.”

Jazda MUSIC OFF! Wyciąg MUSIC ON!

5. Brak kontaktu ze światem

Telefon komórkowy ma zasięg chyba już wszędzie. Nawet w znanej wszystkim czarnej „d”. A tam właśnie możemy się znaleźć, kiedy nadarzy się nam kontuzja, zwłaszcza poza trasą.

Numer alarmowy i numer GORP powinien być wklepany w ulubionych razem z „Mama”, „Tata”, „Mój Skarb” i „Kasiula”!

Jeśli jeździcie za granicą, w grupie, warto zabrać na stok walkie-talkie.

Brak kontaktu ze światem, aby wezwać pomoc, poskutkuje tym, że będziecie głównymi bohaterami TVN 24 w porannym wydaniu.

6. Jazda pod wpływem

Pod czego wpływem już wymieniać nie będę. 

Nietrzeźwy umysł, to mniejsza kontrola nad ciałem. Gdy dojdzie to jakiegokolwiek wypadku to:

  • ubezpieczyciel wyśmieje Was głośno i donośnie i z odszkodowaniem możecie się pożegnać
  • Waszej kieszeni ubędzie, kiedy trzeba będzie zadość uczynić poszkodowanym
  • grozi Wam 500 zł mandatu lub do 5 000 zł grzywny

Nie warto, prawda?

NA STOKU HERBATKA, PO STOKU CO TAM TYLKO SKRYWACIE W PLECAKACH !

7. Brak rozciągania po jeździe

Wino grzane w knajpie poczeka. Serio! Poświęćmy kilka minut, aby rozciągnąć mięśnie tuż po skończeniu jazdy, póki są rozgrzane. W innym wypadku, po intensywnym wysiłku, dnia następnego czeka nas balkonik i sztab ludzi, żeby zdjąć koszulkę przez głowę. A stok pozostanie nam oglądać jedynie na kamerach online…

ZAKWASOM STANOWCZE NIE!

8. Brak wiary w siebie

Jazda nie daje 100% satysfakcji? Trick, który zrobi przedszkolak, u Ciebie kończy się prawie połamaną nogą? A może „deska jakoś tak dziwnie jedzie”, po prostu?

Wrzuć na luz! Każdy ma gorszy dzień, nawet ci najlepsi. Zejdź ze stoku wcześniej, wychilluj się i pomyśl, że kolejnego dnia zastosujesz się do punktów 1-8 Damskiej Deski i to będzie jazda Twojego życia!

Peace!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *