(NIE)standardowy, (NIE)walentynkowy wpis

W ten Walentynkowy wieczór na moment brutalnie rozłączamy Wasze czule splecione dłonie. Teraz stoicie obok siebie, ramię w ramię. Dwie niezależne, zupełnie różne jednostki. Mężczyzna i kobieta. Oceniacie się. Zanim znów się połączycie, raz na zawsze zamkniemy tę wzajemną „porównywarkę” niczym na portalu Ceneo.

_________________________   

      Intensywnie myślałam jak „ugryźć” ten artykuł. Długo zastanawiałam się jak zrobić to dobrze i bez zbędnego zadęcia. Temat jest mi bardzo bliski i sądzę, że wiele osób miało chociaż raz w życiu podobne przemyślenia. Szczególnie kobiety.

      Ruszamy więc z tematem, bo to w końcu DAMSKA DESKA c’nie? 😉

      W ramach małego wprowadzenia, powiem jak to się stało, że dzisiaj wyjątkowo to ja, Jagoda, zastępuję twórczo Karolę i Olę i produkuję dla Was kilka słów na tym skrawku „internetowego” papieru.

      Wszystko zaczęło się niewinnie. Od luźnej dyskusji na temat pewnego stwierdzenia w relacji Damskiej Deski z mających niedawno miejsce zawodów freestylowych. Doszłyśmy do szybkiego wspólnego wniosku, że stwierdzenie to zostało zbyt pochopnie napisane, dlatego od razu poleciało z tekstu. Ale o tym za chwilę

      Chciałabym opowiedzieć krótką historię z mojego nie tak jeszcze bogatego, ale jednak „jakiegoś”, doświadczenia związanego z pracą instruktora snowboardu, która  zmusiła mnie do przemyśleń na temat tego, co ma wpływ na nas samych i na osoby, dla których w pewnym sensie jesteśmy drogowskazami i autorytetami.
Pewnego dnia będąc prywatnie na stoku w ramach radosnego upalanka
na desce, spostrzegłam instruktora nerwowo potrząsającego za ramiona głośno płaczącego malca na nartkach i tłukącego mu do głowy doniosłym głosem – na tyle doniosłym, żeby wszyscy w pobliżu mieli możliwość wyraźnie usłyszeć:


– „NIE WYDZIWIAJ, NIC CI SIĘ NIE STAŁO PRZY TEJ WYWROTCE,
NIE MAZGAJ SIĘ JAK BABA!Sytuacja jak jedna z wielu, rzec można: „no czasem też to słyszałem/łam, norrrrmalka”. Ale przystańmy na chwilę i zastanówmy się nad aspektem logicznym zwrotu „nie mazgaj się jak BABA”.

               Jeśli chłopczyk się MAZGAI, to MAZGAI się jak MAZGAJĄCY się CHŁOPCZYK. Jest chłopczykiem i nie może robić tego w żaden inny sposób. To nie jest tak, że nasz mały bohater nagle przełącza sobie tryb i z nieustraszonego herkulesa w mgnieniu oka magicznie zamienia się w słabą, beksowatą, mazgającą się dziewczynkę. KAŻDY czasem musi sobie pomazgaić. Każdy czasem czuje się niepewnie. Każdy czasem rozkleja się w obliczu wyzwań i stresujących sytuacji. To takie ludzkie. Pozwólmy chłopcu być „tylko” CZŁOWIEKIEM.


I wydaje się, że wcale nie odkryłam tu Ameryki.

      Tak właśnie dochodzimy do SEDNA.

      Pomyślmy co tak naprawdę znaczy „ROBIĆ COŚ JAK BABA”/„ROBIĆ COŚ JAK DZIEWCZYNA”? Mianowicie, z mojej małej analizy wynikły dwa przeciwne znaczenia tego zwrotu.

„ROBIĆ COŚ JAK BABA”
 To pierwsze znaczenie, lekko niedołężne, stereotypowe, krzywdzące i niosące ze sobą ogromny ładunek negatywnej energii, ale jakże mocno utarte w naszej kulturze i psychice wielu osób, niesie ze sobą metaforyczną informację o tym, że robić coś W TAKI SPOSÓB – równa się robieniu czegoś w sposób słabszy, gorszy, ciamajdowaty, nieskuteczny, niewystarczający.

„ROBIĆ COŚ JAK DZIEWCZYNA”
Natomiast drugie znaczenie, które odkrywam i zauważam każdego dnia pracując z dziewczynkami i kobietami jest prawdziwe, jest tym, czego ja doświadczam bacznie obserwując moje kursantki.
„Robić coś jak dziewczyna” – czyli: PRZEŁAMYWAĆ BARIERY, AMBITNIE I WYTRWALE DĄŻYĆ DO CELU, DZIELNIE PODNOSIĆ SIĘ PO UPADKU, BYĆ SUMIENNYM I DOKŁADNYM, PRACOWAĆ NAD SWOIMI SŁABOŚCIAMI, MIEĆ WIELKIEGO DUCHA I OGROMNĄ SIŁĘ WEWNĘTRZNĄ zaaplikowaną do słabszego i drobniejszego niestety ciała.
I tak jak chłopcu pozwoliliśmy być TYLKO człowiekiem, pozwólmy również dziewczynie być
pełnowartościowym człowiekiem.



      Nie przyzwyczajajmy dzieci do tego pierwszego, negatywnego znaczenia. Nie programujmy w ich główkach takiego algorytmu postrzegania samych siebie i takiego sposobu porównywania płci. A sami starajmy się pozbyć tego głęboko zaprogramowanego wirusa infekującego myślenie.

      Nie można porównać płci. Nie można nas kobiet ani was mężczyzn tak banalnie sklasyfikować. Jesteśmy inni, będziemy inni i zawsze powinniśmy mieć szansę odnaleźć  Naszą i Waszą unikatową siłę!

      Pracując z moimi kursantami i kursantkami nigdy, w celu zmotywowania ich nie mówię do chłopców: „Nie mazgaj się jak baba!”,”Nie bądź słabeuszem jak baba!”, „A co Ty jakaś baba jesteś, że miałbyś nie dać rady?!”. Natomiast do dziewczyn nigdy nie mówię: „No dawaj zrób to porządnie! Tak żebyś wreszcie dogoniła swojego brata!”, „No ćwicz, ćwicz to może będziesz jeździć tak szybko jak chłopcy!”.
ZA TO ZAMIAST TEGO ZAWSZE MÓWIĘ:
-chłopcu „No próbuj śmiało! Jesteś super chłopak i wszystko ci się uda jak tylko włożysz w to trochę wysiłku!”
-a dziewczynce „Zuch dziewczyna! Próbuj! Pojedziesz to jak silna dziewczyna, na swoich silnych nogach!” A wszystko dlatego, iż słowa mają moc i to w jakich kombinacjach zostaną użyte sprawia, że mogą one albo niszczyć albo budować!


Osobiście nic nie sprawia mi większej radości i nie przynosi więcej satysfakcji z włożonego wysiłku w pracę z drugim człowiekiem niż widok dumnej, uśmiechniętej buźki kursanta po przebytych zwycięsko zmaganiach z samym sobą!


  Jesteśmy Dziewczynami! Róbmy więc rzeczy jak Dziewczyny! I poczujmy się z tym wspaniale!


       A tym jednym ZDANIEM, o którym tak dyskutowałyśmy wspólnie z Karolą i Olą i które dało mi impuls do napisania tego artykułu było stwierdzenie  —> „Na zawodach dziewczyny poziomem prawie dorównywały chłopakom!”.
Dziewczyny, nie potrzebujemy „gonić” chłopaków ani na snowboardzie, ani w innych czynnościach. Starajmy się jeździć tak świetnie, jak najlepsze i najwytrwalsze w dążeniu do celu Dziewczyny! Każdego dnia bądźmy najlepszą wersją siebie! Wobec powszechnego kultu perfekcjonizmu, nie zapominajmy, że prawdziwe życie to nie olimpiada, ani żaden wyścig. Dlatego nie musimy, a nawet nie powinniśmy w codziennym, zajawkowym snowboardingu starać się tylko doskoczyć do jednej wysoko ustalonej poprzeczki! Dbajmy o swój naturalny i indywidualny styl. Męska jazda zawsze będzie różniła się od damskiej, ponieważ nasze ciała i charaktery też się różnią! I to jest super.

       Dlatego wspólnie uważamy, że organizatorzy i obserwatorzy wszelkich zawodów, zmagań, rywalizacji (nieistotne jakiej rangi) związanych ze snowboardem powinni brać to pod uwagę i tworzyć podział na KOBIETY I MĘŻCZYZN i przestać nas porównywać.

     Na koniec chciałabym podkreślić jeszcze raz, że różnice sprawiają, że jest ciekawiej! Pamietajmy, żeby wzajemnie wspierać się i obdarowywać pozytywną energią! Snowboarding to nasza wspólna droga.
      A dziewczynom z DamskaDeska serdecznie dziękuję, że zaproponowały mi napisanie czegoś od siebie. Było to dla mnie wyzwanie, które przyniosło mi wiele radości! A te kilka (no dobrze, umówmy się – spore KILKA) słów, zamiast manifestem feminizmu i wszelakich idei „girlspower”, niech pozostaną przede wszystkim manifestem wrażliwości!

Jagoda Wągiel

—————————————

Jagoda o sobie:
„Snowboarding pasjonuje mnie od dzieciństwa, uwielbiam dynamiczną jazdę na krawędziach, ale też często wjeżdżam do snowparku, aby podczas luźnej, niezobowiązującej freestylowej jazdy, przełamywać swoje bariery i szlifować nowe sztuczki. Chętnie biorę udział w każdej imprezie snowboardowej i uwielbiam pozytywną atmosferę, która tam panuje. Od pewnego czasu pracuję jako instruktorka i zarażam moich kursantów zajawką. W wolnym czasie studiuję.”

2 odpowiedzi do “(NIE)standardowy, (NIE)walentynkowy wpis”

  1. Hej Jagoda, tu przyszywana ciocia Karoli.
    Głupia nie jestem ale lepiej bym tego nie wymyśliła. Porównania to najgorsza rzecz jaką może usłyszeć każdy, dziecko czy dorosły.
    Trochę czasu mi to zajęło bo powtarzamy błędy naszych rodziców. Ale staram się dla moich wnuków.
    Pozdrawiam serdecznie DAMSKA DESKĘ
    Ciocia Basia

    1. Dziękuję za komentarz. Mi sformułowanie takich wniosków zajęło kilkanaście lat. Problem dostrzegałam już za dzieciaka, ale wtedy nie umiałam tego nazwać. Najważniejsze żeby wreszcie przerwać to błędne koło i nie skazywać następnych maluchów na wygrzebywanie się latami z czegoś takiego.
      Również pozdrawiam! : )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *