NAJWIĘKSZY WRÓG KOBIETY? DRUGA KOBIETA.

Największy wróg kobiety? Druga kobieta.

Zwykle ta nienawiść rodzi się bez powodu. Bo tamta jest za ładna. Bo ma idealne włosy. Bo jest szczuplejsza. Bo ma przystojnego faceta. Bo ma zęby o ton bielsze. Bo tak i ch*j. Po prostu patrzysz na nią i cię wk*rwia. Nosi cię kiedy ktoś o niej wspomni. A kiedy ktoś zapyta czemu, krzyżujesz ręce i strzelasz miny. BO TAK! Uniwersalna odpowiedź bab. 

Taka nienawiść jest bezsensowna i niezdrowa. Kiełkuje ze zwykłej zazdrości i narasta bez kontroli. A jak to rodzi? Brak pewności siebie wśród dziewczyn. I nie chodzi tu o chodzenie z zadartą głową i pokazywanie innym, że jest się najlepszą.

Tu chodzi o świadomość siebie, wiarę w to, co się robi. Nastawienie, że nie trzeba nikomu niczego udowadniać, trzeba działać swoje, bez wglądu na innych. 

Na dziewczyny pewne siebie patrzy się z podziwem przemieszanym z zazdrością. Od nas zależy jak tor obierzemy. Czy nadal będziemy budować bezsensowną nienawiść i zazdrość, czy zmienimy nastawienie.


Może czas podejść i powiedzieć „tej wrednej ździrze” komplement?

„Hej, masz super tyłek, masz na to jakieś ćwiczenia?”

„Piękne paznokcie, dasz kontakt do swojej kosmetyczki?”

„Masz super charyzmę.”

„Świetne buty.”

„Dobry styl.”

Przyjemniej, co nie? Zdziwko, kiedy okaże się fajną laską. Normalnie ZAWAŁ.

Czy świat nie byłby fajniejszy?


Więc jak to jest, że snowboardzistki trzymają sztamę?

 

1. Kwestia ciała. 

Przeważająca większość kompleksów kobiet skupia się ciele. Idąc na stok nie musimy wstydzić się dużych łydek, małych piersi czy wystającego brzuszka. Tego po prostu nie widać pod toną ciuchów snowboardowych. Nikt nie ocenia, nikt nie wlepia wzroku w Twój cellulit. Wy j* ba ne 🙂

2. Kwestia wyglądu.

Idealny makijaż, pięknie ułożone włosy, dobre perfumy – to nie istnieje. Kiedy piździ na stoku bunkrujesz się pod czapą, bandaną i goglami. Żadna nie spojrzy na ciebie i powie drugiej na ucho jak ch*jowo wyjechałaś eyelinerem za powiekę.  

3. Kwestia umiejętności.

Nawet jeśli dopiero się uczysz, żadna się nie śmieje. Każda pamięta swoje początki, siniaki na dupsku i nieudolne machanie rękami, żeby tylko złapać równowagę. Każda przez to przechodziła. KAŻDA.

4. Kwestia nieśmiałości i pewności siebie.

Miłość do deski i zajawka zawsze łączy ludzi. Przełamuje lody, pozwala nawiązywać znajomości. Rozmowa zawsze się klei, bo jest o czym gadać. Zajawokowicze mogą gadać o snowboardzie bez przerwy, a wtedy nie ma czasu, żeby kogoś oceniać i słać domysły typu „z tej to na bank wredna suka”. Nie zdążysz o tym nawet pomyśleć, bo już ze sobą gadacie na wyciągu. 

5. Kwestia wsparcia.

Wzajemny doping, nauka i komplementowanie nowych triczków, wspólna jazda. To zbliża kobiety nawet zupełnie od siebie odmienne. Zapewniam! Podbiję nawet gwarancję!

 

Czy muszę reasumować?

Chyba nie. 

Deska to najlepszy lek na syf w naszych głowach. 

Peace! 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *